Posłanie po raz drugi - przewodnik praktyczny

14 niedziela zwykła

Wizja szczęścia

To czytanie to wielki hymn. Potężna obietnica opieki Bożej. Mocne słowa o miłości. Tyle, że jego kontekst jest absolutnie dramatyczny. Iz 66 to wizja gniewu Bożego spoczywającego na tych, co są mu przeciwni. Wizja gniewu na tych, co zewnętrznie oddając kult innym Bogom też służą. Opowieść o Bogu, który przychodzi zatroszczyć się o swoją chwałę.

Słowo z czytania są wypowiedziane do tych, którzy z drżeniem czczą jego słowo. Do tych, z których się wyśmiewają, że nie ma Boga. Otrzymują podwójną obietnicę.

1. Bóg okaże swą chwałę, wobec tych którzy są mu przeciwni. Plagi w cenie.

2. Ich żadna z katastrof nie dotknie. Ba, znacznie więcej - będą noszeni na rękach jak dzieci.

Ten obraz dziecka pieszczonego przez rodziców - to o nas. Nasza sytuacja przed Bogiem jest jak tego dziecka. Pieszczone dziecko czego potrzebuje - dotyk bliskości. Jest szczęśliwe, nieskrępowane, spokojne.

Można mieć wątpliwość - taki słodki obrazek, wręcz sielankowy. Nieprawda. Ten obraz jest całkowicie przeciwny temu co jest opisane wokół - zagłady i trupów ludzi. Te rzeczy dzieją się wokoło, a Izrael jest przedstawiony jak dziecko w ramionach rodziców. Niezdające sobie sprawy z katastrofy do koła. Pamiętacie zdjęcia małych dzieci bawiących się pośród trwającej wojny? Z jednej strony na one przerażają. Z drugiej dziwią - te dzieci się bawią, śmieją, są szczęśliwe, tak bardzo nie rozumieją tragedii wokół. Izrael jest przedstawiony jako szczęśliwe, otoczone mocną opieką dziecko. Mu otaczające nieszczęście nie grozi, jego beztroska jest w pełni zasadna.

Czy ta kwestia plagi została zamknięta? Dokładnie taki sam scenariusz jak w Iz 66 widzimy w Ap 7. Tłum ludzi, wybieliwszy szaty we krwi baranka śpiewa Bogu chwałę. Po tym jak właśnie zostało otwarte sześć pieczęci.

Zachwyćmy się pięknem tej wizji. Ucieszmy i doświadczmy pieszczoty. Szczególnie, że ta obietnica jest złożona wbrew nieszczęściu. Mój Lud jest moim umiłowanym. Zostaliśmy wykupieni krwią Chrystusa. Mamy śmiały przystęp do Boga. Nie bójmy się! Nasza miejscem jest być pieszczonym na kolanach. Śpiewać pieśń chwały. Żadne okoliczności nie są w stanie tego zmienić.

Ewangelia, czyli droga

Sytuacja w jakiej znajdują się apostołowie istnieje w kościele do dziś. Ewangelizacja uliczna, czy (jeszcze bardziej) od drzwi jednych do drugich, dokładnie koresponduje z sytuacją apostołów. Posłani, do ludzi których nie znają, po to by im opowiedzieć dobrą Nowinę. Jezus daje dłuższą listę wskazówek na takie Ewangelizowanie.

Wpierw - idziecie jak owce do wilków. Kim jest Jezus, skoro wiedząc, że świat wokół jest niebezpieczny, a uczniowie bezbronni, śmiało stwierdza jak szalona to misja, po czym posyła ich wszystkich przed siebie? Do tego jeszcze posyła ich nieprzygotowanych. Ba, wzbrania przygotowania sobie dobrego ubrania, wygodnych butów, wzięcia pieniędzy. Buty, pieniądze - dobre rzeczy, przydatne.

Jezusowi bardzo zależy an tym, by apostołowie szli bezbronni. Naprawdę jak owce. Ryzykując zranienie. On taki jest. On idzie jako owca, jako baranek. On pozwoli się zranić, boleśnie. On taki jest, On tak posyła.

Proście więc Pana żniwa, by wyprawił robotników na swoje żniwo. Tak, apostołowie idą bezbronni. Jednak nie jest to akcja dywersyjna na obcej ziemi. Oni są na swoim, są w winnicy swego Pana. Wobec ludzi, wobec miejsc, które są Jego własnością. Mogą więc iść całkowicie bezbronni, bo idą na ziemię we władaniu ich Pana. Dlatego wracają zwycięzcy, w radości, krzycząc: na Twoje imię złe duchy nam się poddają.

Bóg objawia swoją chwałę przez takich zwiastunów, którzy odważyli się pójść bez zabezpieczeń. Paweł tego się od nich szybko nauczy, też będzie tak chodził:

Przechowujemy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas. Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy

Zadanie Ewangelizatorów jest jasne. Głoś pokój od Boga. Nie szukaj niczego innego. Poszedłeś nie wiedząc, gdzie będziesz spał. Nie kontrolują nic, ale nie troszcz się o to. Nie szukaj lepszej wygodniejszej sytuacji (nie przechodzicie). Przyjmij to co dostałeś i, przełknąwszy myśl o tym co mógłbyś mieć więcej, zajmij się tym co ważne. Głoszeniem, że jego królestwo jest blisko. Że możesz do niego wejść. Temu głoszeniu towarzyszy objawianie Chwały Boga w cudach i znakach. Dobrze. Spełnia się obietnica dzieci na kolankach.

Tutaj znowu zaskoczenie: nie tym [objawianiem się Chwały, cudami i znakami] się cieszcie. Te cuda są szalenie radosne. Bardzo cieszy uczestniczenie w działaniu Boga. Doświadczanie, jak się objawia. Dziwne to nie tym jednak się cieszcie. To przecież jest Jego pragnienie by się objawiać swemu ludowi.

Cuda są bardzo radosne. Tak bardzo, że ta radość dominuje resztę spraw. Nie ma nic złego w tym, że apostołowie cieszą się tym co zdziałali. Problem w tym, co stracili na chwilę z oczu. Boga, który jest źródłem, początkiem. Uciesz się nie znakiem, lecz Bogiem. Bogiem, który Cię zna, który zapisał twe imię na swych dłoniach. Nim się ciesz bardziej.

Drugie czytanie, czyli epilog

Wszystko to jest u Pawła. Jest znamię przynależności do Chrystusa. Blizna, pamięć o cierpieniu, jakiego doświadczał idąc za Nim, dając się posłać. Jest odrzucenie wszystkiego co nieistotne, byle nie stracić z oczu nowego stworzenia (życia w królestwie Bożym). Jest pokój skierowany do Kościoła, jak rzeka do Jeruzalem.

Takie krótkie Pawłowe błogosławieństwo na drogę.