Wysłuchane modlitwy

17 niedziela zwykła

Jezus o modlitwie.

Pomijam tu całe Ojcze Nasz. Napomknę tylko, że po dłuższym czasie w końcu zgodziłem się z Ojcami: w tej modlitwie zamyka się cała nasz modlitwa przed Bogiem. Jeśli chcemy żyć pod jego panowaniem (jego królestwo), jeśli prosimy o to czego potrzebujemy (chodzi o proste rzeczy) i jeśli chcemy by Bóg stoczył walkę z naszymi słabościami (spraw byśmy nie ulegli pokusie), to wtedy jest w tym pełnia. Nie jest to pełnia człowieka idealnego, jest to pełna, kompletna modlitwa człowieka w drodze. Dzięki temu jest to modlitwa świętych.

Druga część tej Ewangelii to przypowieść. Jak to przypowieść obrazowa, bliska i dotykająca. (Dzisiaj forma przypowieści nie jest łatwo widoczna, wyajde mi się, że mają ją bajki Pixara). Jezus podaje przykłąd sytuacji, w której jest oczywiste, że proszący nie spotka się z odmową. Argumentuje jasno: no skoro przyszedł w środku nocy, skoro wali do moich drzwi, aż się nie obudziłem, to w końcu wstanę i mu dam. Trudno sobie wyobrazić sobie uparciucha, który by powiedział: obudziłeś mnie? To nic nie dostaniesz. Oczywiście, że dostanie to o co prosi. Szczególnie, że prosi o jedzenie, coś prostego i oczywistego.

Jezus dokładnie wyjaśnia, co dla niego jest takim chlebem. Taką rzeczą, że jest całkowicie, że prośba o nią zostanie wysłuchana. o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. To właśnie prośba o Ducha Świętego jest taką prośbą o chleb - o coś podstawowego, koniecznego do życia. Jest taką prośbą co na pewno zostanie wysłuchana.

Możemy chodzić w pewności posiadanie Ducha Świętego. Ta przypowieść nie zostawia żadnych wątpliwości - a może nie otrzymałem? Może inni otrzymali, ale nie ja. Nic z tych rzeczy.

Aklamacja wyraża tę pewność. Otrzymaliście Ducha przybrania za synów, w którym wołamy: «Abba, Ojcze».

Pierwsze czytanie i psalm, czyli wysłuchana modlitwa

Abraham dobrze się modli. Dobrze to znaczy szczerze (targuje się). Dobrze znaczy też - zgodnie z pragnieniami Boga (jak w Ojcze Nasz). Prosi o to czego pragnie Bóg.

Psalm jest o wysłuchanej modlitwie. Pierwsze dwie zwrotki składają się z uwielbienia Boga, że wysłuchał prośby. To jest modlitwa włożona w usta Abrahama - możemy podejrzewać, że była też modlitwą Abrahama po całym tym spotkaniu. Dalszy ciąg potwierdza tą tezę: patrzy łaskawie na pokornego. Abraham przecież pokornie się dopytuje, czy może bez kilku też jeszcze da jeszcze radę (pozwół, że zapytam). Bóg patrzy na te jego dopytki z wielką łaskawością. Sam tego chce, czego chce Abraham. Każdy pretekst byłby dobry, by nie zniszczyś Gomory. Tak dwudziestu jak dziesięciu.

Ja się zawsze trochę zastanawiam co by było, gdyby Abraham zszedł do pięciu. Lot, żona, dwie córki - cztery osoby, które zostały wypchnięte z Sodomy przez anioła (bo stawiały opór). Co by było, gdyby Abraham zszedł do czterech?

Myślę, że nic by nie było. Sens tego czytania zostaje jasny - dowolnie mało wystarczy. Problem w tym, że na początku Bóg mówi Głośno się rozlega skarga na Sodomę i Gomorę. Ja domyślam się, że jest to skarga Lota i jego rodziny. Poza nimi nie znalazł się ani jeden. Szkoda. Modlitwa została wysłuchana. Tak Abrahama, jak i Lota.

Modlitwa chrzcielna.

Zadziwia ta wiara pierwotnego Kościoła. Czytając ten opis Pawła myślę sobie o takim człowieku, co chce przystąpić do chrztu. Wie On, co robi Bóg. Ma pewność, że skoro Bóg okazał moc wskrzeszając Jezusa, do Jego też wskrzesi. Zarówno na końcu czasów jak i teraz: darując winy, znosząc obciążające nakazy. Dając wolność (usnął przeciwników).

Nam może brakuje tej wiary. A szkoda. Do tej sakramentalnej modlitwy też możemy mieć pewność, że jest wysłuchana.