Za mną. Natychmiast.

13 niedziela zwykła

Psalm z pierwsze czytaniem - powołanie po raz pierwszy

W niedziele tydzień temu słyszeliśmy o byciu obleczonymi w Chrystusa. Dzisiaj ten gest się powtarza. Eliasz słyszy namaść proroka po sobie . Nie wylewa oliwy, lecz namaszcza Elizeusza narzucając na niego swój płaszcz. Dając mu to w czym sam chodzi. Jest coś intymnego w tym geście pożyczania ubrania, nie takiego świeżego z szafy, lecz w którym się przed chwilą chodziło. Zewnętrznemu znakowi narzucenia płaszcza, towarzyszy wędrówka podczas której dzieje się to co ten intymny znak oznacza wprowadzenie Elizeusza do wewnętrznego dialogu między Eliaszem a Bogiem. Ta wędrówka, przygotowanie, to potrzebny element powołania. Jakże potrzebujemy ludzi w Kościele, którzy narzucą swój płaszcz na tych co do ich wspólnot przychodzą, którzy pójdą z nimi w drogę i przygotują do posługi.

Pan mym dziedzictwem i przeznaczeniem

Modlitwa tego kogo Bóg powołał. Modlitwa tego, kto wie, że jego skarbem, skarbem przy którym jest jego serce, jest to co Bóg złożył w jego ręce. To co dał mu do wykonania dziś i jutro. Pan mym przeznaczeniem - Pan tym, kogo niewątpliwie spotkam, niewątpliwie ujrzę pewnego dnia w całej pełni jego Chwały. Przeznaczenie, czyli moje życie jest przeznaczone do (tu Ty musisz wstawić to co pokazuje Pan). Przeznaczone życie - wiadomo po co to życie, wiadomo jaki ma sens.

Dalszy ciąg Psalmu opowiada drogę, jako przechodzi Elizeusz. Drogę jaką przechodzimy my. Jest na niej napomnienie Boże, napomnienie sumienia (serca). Jest rosnąca miłość do Pana, która pcha nas ku niemu w dzień i w nocy. Jest wzrastające doświadczenie ufności i bezpieczeństwa, wzrastające wobec konkretnych lęków, tutaj śmierci (duszy mej w kraju zmarłych nie zostawisz i nie dopuścisz bym pozostał w grobie). Jest wreszcie jasne prowadzenie przez Boga, wiara która z pewnością woła, że Bóg pokaże mi co mam zrobić i w jaki sposób. Ma pewność pomocy Boga, i pewność tego, że ta droga wiedzie ku wielkiemu szczęściu.

Pan mym dziedzictwem i przeznaczeniem

Modlitwa każdego chrześcijanina. Każdego z nas.

Ewangelia, czyli powołanie po raz drugi

To rzuca się od razu w dzisiejszych czytania. Jak Elizeusz, tak lakonicznie opisane zostaje powołanie trzech młodzieńców. Jak Elizeusz pyta, czy może się pożegnać tak samo pytają oni. Tyle, że za drugim razem odpowiedź jest inna. Elisz był może trochę niecierpliwy. No jasne, że wrócisz tutaj by ze mną pójść, inaczej po co bym tutaj przychodził? Okazuje w ten sposób delikatne zdenerwowanie. Może irytację. Zgadza się jednak by Elizeusz poszedł się pożegnać. Jezus nie okazuje chęci czekania w ogóle.

Jest jeszcze jeden młodzieniec w Ewangelii. Ten pierwszy. Jest On trochę inny od następnych i Elizeusza. Po pierwsze nie słyszymy jak mówi do Niego Pójdź za mną. Nie znaczy to, że ten powołany nie jest. Nie wyrokujmy zbyt szybko, nawet jeśli Jezus udziela mu odpychającej odpowiedzi (pozostali też taką dostają). Pierwszy młodzieniec rozpoznaje Jezusa po tym jak On działa, i zaczyna pragnąć by z Nim być. To jest dobre pragnienie serca. Bóg wielu ludzi powołuje w ten sposób.

Ten pierwszy młodzieniec słyszy, że jeśli pójdzie za Nim, to nie będzie miejsca gdzie mógłby się zatrzymać. Lisy mają nory, ludzie domy. Jeśli pójdzie za Nim, to nie będzie miejsca, gdzie mógłby chcieć powiedzieć: urządzę się tutaj i pozostanę do końca mych dni. Nic z tych poetyckich westchnień. Jeśli pójdziesz za Mną, to będę Cię prowadził. Dalej i dalej. Uważaj, bo w tej drodze nie będzie miejsca na już wystarczy, czy też teraz już odpocznę.

Drugi słyszy też twardo: zostaw umarłym grzebanie ich umarłych. Czy nie jest to dobre pragnienie, by pogrzebać swego Ojca? By być z matką w tym czasie, kiedy płacze? Te słowa Jezusa: zostaw to są oburzające. Naprawdę tego chcesz bym to wszystko zostawił? Bym, jak ten trzeci, odszedł nawet się nie pożegnawszy?

Tak, wiele razy słyszeliśmy, że nie wszystko w Ewangelii należy brać dosłownie. Natychmiast stosujemy ten punkt tutaj: na pewno Jezus nie oczekuje od nas uciekania z domu. Problem jest taki, że jeśli stwierdzamy, że ten fragment nie jest dosłowny, bo jest za mocny, to prawie zawsze wylewamy dziecko z kąpielą. Jezus nie wypowiada się tak ostro, gdyby rzecz dało się powiedzieć łagodniej. Jeśli łagodny jak baranek mówi takie słowa to musi mieć powód.

Nie twierdzę, że należy zostawiać rodzinę na pogrzebie. Nie możemy jednak z tego powodu stępić tych słów.

Jezus wymaga gotowości. Gotowości tu i teraz: bez żadnego - muszę jeszcze to, potem za Tobą pójdę, tak bardzo tego pragnę. Myślę, że wiele osób mówiło to Jezusowi wtedy Pójdę za Tobą dokądkolwiek się udasz. Potem nie szli. Od wielu ludzi On usłyszał już Czy jeszcze mogę tamto?. Prawie nikt z nich nie wrócił potem. Piotr zostawia sieci i idzie za Jezusem, natychmiast. Nie mamy opisów powołań najpierw coś, potem wrócił.

Moje życie nosi w sobie wiele sytuacji, kiedy mówiłem: Jezu, jeszcze tamto, potem wrócę i zrobię to co chcesz.. Mało takich kiedy tak było. Jezus ma powód, by mówić tak ostro. Potrzebuję to usłyszeć.

Jezus chce od nas gotowości teraz. Powołanie nie dzieje się jutro. Nie dzieje się, kiedy sytuacja będzie sposobne. Nie dzieje się nawet dzisiaj - tylko się pożegnam. Dzieje się teraz. Czy teraz zechcę usłyszeć wołanie Jezusa. Czy teraz zechcę wykonać to, do czego On zaprasza. Zanim ciernie trosk tego świata to zagłuszą.

Jezus ma prawo mówić tak ostro. Za dużo plonu nie wydano przez te ciernie.

Drugie czytanie, czyli wolność

Na koniec zmiana tematu. Jesteśmy dalej w liście do Galatów, opowieści o wolności odcinek drugi.

Przypomnijmy: Paweł pisze do Galatów, którzy chcę się trzymać prawa Mojżeszowego. Nie szczędzi mocnych słów, chwilę przed dzisiejszym fragmentem słyszymy jak powie:

[stare przymierz] zawarte pod górą Synaj, rodzi ku niewoli

Stare przymierze, oparte na czytaniu przykazań i ich realizacji, powoduje niewolę. Niewolę Prawa - trzeba je dobrze zrozumieć, dobrze zapamiętać, i wypełnić w każdym szczególe. Tym bardziej w każdym szczególe im bardziej się okazuje, że nie potrafimy. Taką sytuację Paweł nazywa niewolą.

Nowe przymierze jest przymierzem wolności. Spełnieniem obietnicy

wypiszę Prawo moje na ich sercach nie będę już więcej pouczać poznajcie Pana

Mamy Ducha Bożego. On nas poucza. Już nie jesteśmy niewolnikami zewnętrznej wyroczni, która mówi nam co mamy robić. Duch Boży nas poucza co mamy czynić. Jeśli żyjemy w nim, to idziemy za tym. Naszą wolnością wybieramy to, co sami zrozumieliśmy, o czym sami zostaliśmy przez Ducha przekonani, że jest dobre. Tu jest różnica między wolnością i niewolą. Duch Boży nie nas za rączkę, jak po sznurku: najpierw zrób to, potem tamto, teraz każę Ci jeszcze coś. On wypisuje na naszym sercu zrozumienie To jest dobre. My idziemy wolni idąc za tym, do czego nas przekonał.

Jezus w Ewangelii, bardzo stanowczy, też nie mówi Nakazuję Ci byś.... Jezus, nieustępliwy, mówi Pójdź za mną. W tej wędrówce za mną zrozumiesz co masz robić. Bóg nie narzuca tego co mamy zrobić. On powołuje, zaprasza, choć głos jego powołania jest natrętny i uporczywy.

Wolność Dziecka Bożego to niż wolność jako pozwolenie na natychmiastowe pójście za każdym pragnieniem, jakie się w nas zrodzi (czy to dotyczące seksu czy odruchowego sięgania po ciasteczko). Wolność Dziecka, to chodzenia za tym pokazuje Duch Boży. Pójście za pragnieniem, które On wypisał na naszym sercu. Na tym sercu jednak wiele innych rzeczy też wypisano. I doświadczmy niezgody. Ciało chce czego innego niż Duch. Doświadczamy tej niezgody. Paweł głosi dobrą nowinę także do tej niezgody - już nie panuje ona nad nami, wyswobodził nas Chrystus. Jesteśmy nowym stworzeniem stworzeniem w Jezusie, mogącym żyć w nowy sposób.

To rozumienie niewoli przez Pawła to jest wielka rewolucja. Potrzebujemy siebie, Kościele, zapytać o to w jaki sposób nauczamy o moralności. Czy nasze nauczanie o moralności nie jest wkładaniem ludzi pod Prawo? Tak rób, tak nie rób. Zewnętrzna wyrocznia, nie prawo wypisana na sercach. Formacja ku posłuszeństwu, nie ku sercu, które rozpoznaje pragnienia Boże.

Potrzebujemy się spytać o naszą wolność w Kościele. O nasze doświadczenie wolności w prywatnym życiu.

Życie w wolności to jest fragment naszego powołania - obok dzieł do wykonania, harmonia naszej woli z tym co czynimy. Jezus i tu mówi Pójdź za mną (który chodzę w tej wolności cały czas).

To ostatnie Pójdź za mną też wymaga odpowiedzi natychmiast.