Jakże cenna jest Jego krew

Uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa

Pierwsze czytanie, czyli Melchizedek

O Melchizedeku nie wiadomo zbyt wiele. Ten krótki fragment, który słyszymy w pierwszym czytaniu to cały bezpośredni jego opis. Jest co prawda jeszcze jedno wystąpienie jego imienia - w psalmie, który jest dość niejasny i niezrozumiały. Taka tajemnicza postać.

Tyle, że Melchizedek wyniósł krew i wino. Wyobrażacie sobie jak jedni z pierwszych chrześcijan, może któryś z apostołów, natrafiają na ten fragment. Krew i wino! Oczywiście, że chodzi o Chrystusa. Król Szalemu - to jest król Pokoju - imię Chrystusa, jakim nazywa go anioł przy zwiastowaniu. Imię Melchizedek to sprawiedliwy. Znów Jezus. Tyś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka - czyli jak Chrystus, który zmartwychwstał i żyje na wieki. Wszystko, tyle szczegółów, wskazuje jednoznacznie na Niego. To musiał by niezły szok - poboczna postać, powtórzona w mało zrozumiałym psalmie, nagle znajduje jasne znaczenie. Autor listu do Hebrajczyków oprze na tych kilku wersach całe nauczanie.

To musi być ważne. Czujemy to. Popatrzmy na opis.

Melchizedek zaś, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a [ponieważ] był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!»

Melchizedek przychodzi do Abrahama by go pobłogosławić. By uwielbić go i Boga. Nie zstępuje po to by oddano mu cześć, lecz by cieszyć się ze zwycięstwa Abrahama.

Eucharystia też jest świętowaniem. Jezus nie przychodzi na nią by otoczyć się naszą chwałą. Przychodzi ze względu na nas. Przychodzi błogosławić nam i wraz z nami świętować.

Nauczanie w liście do Hebrajczyków to wielki zachwyt nad tym jakim kapłanem jest Jezus. Zna On kapłanów ustanowionych z ludzkiego wyboru, z rodu Lewitów - a teraz dostał upragnionego kapłana który przychodzi od samego Boga, w jego autorytecie i chwale. Kapłana, któremu chce się wyjść na spotkanie i dać dziesięcinę z tego co się ma, bez przymusu, jak Abraham który daje dziesięcinę obcemu człowiekowie, bo bez wahania rozpoznaje, że On jest tego godzien.

Bóg sam przychodzi, by nam błogosławić. By nas częstować. Aż chce się z nim być.

Ewangelia, czyli troska

Ewangelia nie jest bezpośrednio o Eucharystii. Jest o Jezusie, który się troszczy, i to o bardzo przyziemne rzeczy. Są ludzie, którzy potrzebują leczenia? Jezus ich uzdrawia. Robi się wieczór, jest pustkowie, nie ma co jeść? Jezus chce by dać im jeść.

Tak naprawdę to nie chce by dać im jeść. Wy dajcie im jeść. Wy dajcie.

Oczywiste, że nie będą mieli co im dać. Każdy z uczniów słysząc to pytanie czuje się skrępowany - co za szaleńcze pytanie. My słuchając trochę też - i szybko idziemy dalej. Zanim zdążymy sobie powiedzić Co? To ja mam dać im jeść? Ja mam pomóc rozwiązać problem głodu na świecie? Co jeszcze? co za absurd. Uczniowie też myślą sobie co za absurd. No po co Jezu zadajesz tak absurdalne pytanie?

Uczniowie biorą się w garść i odpowiadają niby przytomnie Nie mamy, no chyba że pójdziemy do miasta i zakupimy. Tyle, że plan jest głupi, bo jesteśmy na pustkowiu, wycieczka do sklepu i z powrotem zajmie trochę czasu, w najlepszym przypadku ze 4h (bardzo optymistycznie, doliczmy targi), będzie już noc.

Mamy problem. Co robi Jezus? Bierze to co ma, to beznadziejnie mało co ma, i zaczyna błogosławić Ojca. Dla Ojca nie ma problemu.

Uczniowie, w tej sytuacji i innych, poznają Ojca. Tak długo jesteś ze mną a nie znasz Ojca, Filipie? Na przykład wtedy, gdy Jezus wziął 5, zdecydowanie nie dość dużych dla 50 tysięcy ludzi, chlebów zobaczył, że dla Ojca to nie jest problem. Dla Jezusa też nie, bo On chodzi w jego posłannictwie.

Nie, nie rozumieją tego. Jeszcze długo. My też nie. Też potrzebujemy zrozumieć, że dla Ojca to nie jest problem. Jak przyjdziesz ze swoim zdecydowanie za mało, to On sprawi że wystarczy. Absurdalnie wystarczy, no kto zostawia 12 koszy piętek na zmarnowanie, chleba się nie wyrzuca.

Dopiero teraz może odnieść ten fragment do Eucharystii. Przychodzimy na Eucharystię jak Jezus - do Ojca. Ojca, który sprawi, że jak przyniesiemy nasze mało, to dostaniemy więcej niż wystarczy.

Drugie czytanie, czyli pamięć

Moje ciał wydane, Przymierze we krwi mojej (wylanej)

Dwa razy Jezus powtarza "na pamiątkę". Na przypomnienie, byście pamiętali, by to było wciąż przed waszymi oczami. Masz zawarte Przymierze ze mną. Gwarantem jest moja Krew, moje Ciało. W tym przymierzu za Twoje odstępstwa, ja płacę.

Pamiętaj o tej krwi. Pamiętaj o mnie, który wylewam ją, bo chcę być blisko. Wylewam ją, bo przyszedłem łagodny jak baranek. Kiedy mnie na padli nie będę się bronił, miótł kopytami, by nikogo nie urazić. By nikt nie pomyślał, że jestem przeciw niemu, by go potępić. By nie zgnieść, choć jednej trzciny nadłamanej, która waha się, czy jej pragnę.

Pamiętaj o ciele wydanym. Jeśli wątpisz czy jestem Ci łaskawy - spójrz w czyje ręce się wydałem. Spójrz na siebie, w którego ręce wydałem moje ciało. Wydałem siebie, jestem Twój, Twoim sługą. Pamiętaj.

Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż [Jezus] przyjdzie. Ilekroć stajecie do Eucharystii, głosicie moje oddanie. Tak będzie, aż wreszcie przyjdę powtórnie i wszystko zostanie mi poddane.

Epilog

Czytania mówią o tym, jakie jest Jezus. Drugie czytanie pokazuje go, kiedy na wieczerzy oznajmia decyzję apostołem - odtąd moje ciało jest już waszą własnością ludzie, zrobicie z nim co chcecie. Moje krew, moje życie oddane w wasze ręce jest gwarantem Przymierza - niezmazywalnym znakiem, że ja będę po Twojej stronie. Dla Ciebie. Znowu widzimy to jaki jest Jezus.

Chleb i wino nie stanowię już chleba i wina. Oznaczają Jezusa. Dlatego nie piszmy o chlebie i winie, lecz o tym którego oznaczają Jezusa, w Ciele i Krwi, całego Jezusa. W Eucharystii ważny jest Jezus, nie postać chleba i wina, która go niesie. Te dzisiejsze czytania nie mówią o chlebie i winie, lecz o Jezusie - poprzez znak chleba i wina z którym wychodzi Melchizedek, poprzez znak rozmnożenia chleba, pokazują jaki jest Jezus, że czyni te znaki wobez konkretnych ludzi (tłumu, Abrahama). Jezus Eucharystię czyni też wobec konkretnych ludzi - wobec nas.

Módlmy się Eucharystią - spotykajmy Jezusa. Nie zatrzymajmy się na mówieniu - przyjąłem Ciało Jezusa. Przyjmujemy samego Jezusa, prawdziwego Boga, wychodzącego na spotkanie, błogosławiącego, dającego w nadmiarze. Oddanego bez reszty.